Czasopismo

Polski zołnierz Historia Zdjęcie Dokument Gazeta Film Sprzęgło Radio Weteran 1ePDPancerna Zawartość

Poniżej kilka reportaży dotyczących polskich wyzwolicieli z różnych czasopism.

 

Wielu polskich kombatantów znalazło swoje miejsce w Niderlandach.

 

Sukcesem można nazwać byłego sierżanta Georga Bugaja urodzonego w 1920 roku w miejscowości Bykowina (Polska). Ożenił sie on w roku 1950 z mieszkanką Bredy i ma teraz dwóch synów. Zawód w jakim pracował jeszcze w Polsce, tapicer, mógł on także w Bredzie wykonywać. Jest on właścicielem sporego zakładu z meblami i wyposażeniem mieszkań, gdzie zatrudnia on trzech pracowników. Jemu poboba się w Niderlandach. I nic dziwnego, ponieważ George Bugaj rozpoczął tutaj kilka lat temu z pustymi rękoma.
Ale jemu nie udało sie to tak bez żadnego wkładu pracy. Przez kilka ubiegłych lat doszkolił sie on w swoim zawodzie i zdobył nederlandzkie dyplomy zawodowe, które niezbędne są do prowadzenia jego firmy.
Znowu ponownie od tego kombatanta słyszymy ten sam refren: “ Ale mnie by się tak nie powodziło gdybym nie zamieszkał w Bredzie, mieście, które jeszcze ciągle myśli o swoich wyzwolicielach …”

                                               Z czasopisma “De Spiegel” z 50-lat

 

 

Polacy, zapomniani wyzwoliciele.

 

Kiedy poborowy polski żołnierz Paweł Jeredzski po opuszczeniu obozu jenieckiego w Polsce, dotarł przez Rumunię, Jugosławię, Grecję, Północną Afrykę i Gilraltar do sztabu głównego 1-szej Polskiej Dywizji Pancernej w Szkocji, został tam zarejestrowany pod numerem 14.601.
“Mam znowu jednego żołnierza wiecej” lub coś takiego powiedział generał Maczek, poniewaz tak mówił często. Ponieważ był to wtedy największy problem jego i legendarnego prezydenta Sikorskiego. Sikorski od razu po kapitulacji Polski w roku 1939 wyjechał do Francji aby tam zreorganizować swoje polskie oddziały. Skąd weźmiemy 16.000 ludzi, niezbędną ilość do sformowania kompletnej dywizji pancernej? Dzieki temu powstał niewiarygodny rozdział w polskiej historii dotyczący II wojny światowej. Ponieważ te 16.000 ludzi zgłosiło się tam. Polacy wzięli udział w Operatie Overlord – tzw. inwazji Francji w 1944 roku – z dywizja pancerną w pełnym składzie.

 Przedtem Polacy wzięli aktywny udział w walkach w Norwegii w roku 1940. Bezpośrednio potem we Francji, gdzie zatrzymali Niemców na rzece Somme, co umożliwiło Francuzom wycofanie się. Polacy byli także zaangażowani we Włoszech w zdobycie Monte Casino. Polscy piloci mieli na swoim koncie 12 % zwyciestw w walkach powietrznych podczas Bitwy o Anglię. 80 % polskiej marynarki jeszcze na czas w roku 1939 udała sie do Anglii. A kiedy rozpoczęła się inwazja przekroczył Kanał generał Maczek wraz z 16.000 ludzi i z pełnym uzbrojeniem należącym do dywizji pancernej.

 Ta 1-sza Polska Dywizja Pancerna torowała sobie drogę walcząc przez Normandię, przez Północna Francję, przez Belgię i południowe Niderlandy. Ta 1-sza Polska Dywizja Pancerna wyzwoliła w dniu 29 paździenika 1944 roku miasto Breda i bezpośrednio potem całą tę część niderlandzkiej prowincji Brabant aż do miejscowości Moerdijk.
Potem walczyli Polacy jeszcze w prowincji Groningen. Zdobyli w dniu 9 maja 1945 roku Wilhelmshaven, najwiekszy port niemieckiej floty. Przy podpisywaniu niemieckiej kapitulacji polski oficer powiedział: “ Tak więc, moi panowie, widzicie, że nie udało się wymazać Polski z mapy Europy”. Tak, w ten sposób Polacy. Ale kiedy po zawieszeniu broni, Polacy mieli Polskę prawie w zasięgu strzału, nie wolno im było przekroczyć granicy. To mogli oni zrobić dopiero dużo póżniej, kiedy zostali zdemobilizowani.

 Ale wtedy nie każdy już chciał. Wtedy wielu z nich wróciło na przykład do Bredy. Tam były już zawarte pierwsze polsko-niderlandzkie małżeństwa. W dniu 29 października 1944 roku kilku Polaków płakało stojąc przy olbrzymiej tablicy z napisem: Dziękujemy Wam Polacy. Jako podziekowanie dla polskich wyzwolicieli. Ponieważ, z tym nie spotkali się jeszcze mężczyzni generała Maczka z czołgami i brencarrierami. Słowo powitania we własnym języku. Wtedy dziewczęta z Bredy dorzuciły jeszcze swoje. I ulica Molengrachtstraat została przechrzczona na ulicę o nazwie Poolseweg – Polska Droga. I Polacy pozostali, część z nich, i są teraz całkowicie zintegrowani. I bardzo długo Urząd Gminy Breda razem z Polakami na swój sposób i w przez siebie wyznaczonej dacie wspominała wyzwolenie. Do momentu, kiedy postawiono za tym kropkę, ponieważ czasy się zmieniają i kto jeszcze pamięta datę 29 października 1944?

 Ale Polacy kontynuują organizowanie ceremonii dla uczczenia pamięci. I było wystarczająco mieszkanców Bredy, którzy w nich uczestniczyli. Ponieważ posiadali taki rodzaj wspomnień, które nigdy nie mogą zaginąć. Opowieści polskich wyzwolicieli były powoli coraz bardziej znane. Opowieści o odwadze oraz poświęceniu się i raz po raz wyciąganiu kasztanów z ognia. I poza tym byli to przecież serdeczni, spontaniczni i uprzejmi chłopcy.
A przede wszystkim: nie mieli oni poparcia z mocnego i bogatego kraju. Wyglądało na to, że znowu wypadli trochę z gry. A tak nie pasowało, zdaniem Bredy. To nie pasuje do całości – mówili oni. Z tego powodu w tym tygodniu program “Brandpunt-special” chce zaznajomić cały kraj z Polakami i z ich rolą oraz z wojną. A my dołączamy się do tego. My przedstawimy znowu kilka z wielu opowieści. Mamy nadzieję, że odtąd zapomniani wyzwoliciele będą należeli do naszej społeczności.

 

                                   Żródło: “de VARA Gids” nr 17, 28 kwietnia 1979.

Tekst: Marinus Schroevers.


 

 Ostatnia korekta: 01-02-2007

Strona główna